A jednak Mikaela Shiffrin nie jest nietykalna! Kim jest pogromczyni królowej slalomu?

Camille Rast przerwała w Kranjskiej Gorze slalomową passę Mikaeli Shiffrin. Pokonała ją w iście "shiffriowskim" stylu - była najszybsza w obu przejazdach. Drogę Szwajcarki na szczyt (pierwsze zawody w Pucharze Świata wygrała w wieku 25 lat) przyhamowała kontuzja i poważna zakaźna choroba.

Camille Rast przerwała w Kranjskiej Gorze slalomową passę Mikaeli Shiffrin. Pokonała ją w iście „shiffriowskim” stylu – była najszybsza w obu przejazdach. Drogę Szwajcarki na szczyt (pierwsze zawody w Pucharze Świata wygrała w wieku 25 lat) przyhamowała kontuzja i poważna zakaźna choroba.

Już tydzień temu sensacja – jaką jest bez wątpienia pokonanie Shiffrin w slalomie (wygrała tę konkurencję 69 razy, w tym roku – pięć razy z rzędu) – wisiała w powietrzu. Amerykanka po raz pierwszy w tym sezonie na półmetku nie była na czele – zajmowała dopiero miejsce czwarte. Najszybsza była właśnie Rast – jej przewaga nad Shiffrin wynosiła 0,54 s. Wtedy Amerykanka jeszcze odparła atak Szwajcarki (i innych pretendentek) – ale jej przewaga – 0,09 s – to już nie była przepaść.

W ostatnią niedzielę Camille Rast postawiła kropkę nad „i”. Po pierwszym przejeździe jej przewaga nad Shiffrin wynosiła 0,1 s. Drugi przejazd Amerykanka pojechała genialnie. Wydawało się, że pokazała rywalce, kto tu rządzi. Ale Rast się nie wystraszyła. Pojechała z nastawieniem: „Nie da się? To potrzymaj mi piwo”. Swojej przewagi nie tylko nie roztrwoniła, ale dodała jeszcze 0,04 s.

– Kiedy Mikaela dojeżdżała na metę, ja stałam już w bramkach startowych. Usłyszałam, że moi trenerzy coś szepcą za moimi plecami i zrozumiałam, że muszę dać z siebie wszystko – opowiadała w wywiadzie dla telewizji SRF.

Ta pucharowa wygrana w slalomie waży trochę więcej, niż dwie poprzednie, z początku ubiegłego sezonu – bo wtedy nie było w stawce Shiffrin, leczyła kontuzję. Nie była też jeszcze w formie, gdy Rast pokonała ją po raz pierwszy – na zeszłorocznych mistrzostwach świata w Saalbach (Szwajcarka została mistrzynią, Amerykanka zajęła miejsce 5).

Dwa dni w Kranjskiej Gorze to najlepszy (sportowy) weekend w życiu Rast: w sobotę wygrała tu pierwszy w karierze gigant. Alpejka, która pochodzi z Valais, swoje zwycięstwo zadedykowała ofiarom pożaru w Crans-Montanie.

Camille Rast na sukcesy musiała poczekać

Niespełna 18-letnia alpejka już w swoim piątym starcie w Pucharze Świata wjechała do pierwszej dziesiątki – w gigancie w Kronplatz w styczniu 2017 r. była 9.  Dwa miesiące później wywalczyła złoto w slalomie na mistrzostwach juniorów. To miał być początek pięknej kariery.

Zaraz potem zachorowała na mononukleozę – poważną chorobę zakaźną, której jednym z objawów jest chroniczne zmęczenie.  

Ze skutkami choroby zmagała się przez kolejne dwie zimy.  Ale wiosną 2019 roku wydawało się, że jest już na dobrej drodze. 23 marca została mistrzynią Szwajcarii w gigancie. A dzień później, podczas slalomu – to miał być jej ostatni start w sezonie – zerwała dwa więzadła w prawym kolanie. Została uziemiona na cały sezon. Dla ciągle jeszcze nastoletniej dziewczyny to było za dużo – skończyło się załamaniem, depresją, myślami o końcu kariery

Wróciła, ale sukcesy nie przyszły z dnia na dzień. Do początku ubiegłego sezonu największymi osiągnięcia w Pucharze Świata, którymi mogła się pochwalić, były trzy czwarte miejsca.

W slalomie w Gurgl 23 listopada 2024 r. Rast po pierwszym przejeździe była piąta. W drugim – przed startem najlepszej czwórki – prowadziła. – Kiedy okazało się, że Lara Colturi jest lepsza, pomyślałam: o nie, tylko nie to, tylko nie znowu czwarte miejsce – opowiadała Szwajcarka dziennikarzom.

Ale dwie kolejne alpejki okazały się wolniejsze i 25-letnia Rast doczekała się swojego pierwszego podium. – Nareszcie! – skomentowała krótko.

Szybko okazało się, że podium w Gurgl to nie był jednorazowy wyskok. Już tydzień później w Killington znów była trzecia, tym razem w gigancie. To na tych zawodach kontuzji doznała jadąca po swoje setne zwycięstwo Mikaela Shiffrin. Rana brzucha wyeliminowała Amerykankę ze startów na kilka miesięcy.

Szansę wykorzystała Rast. Już następnego dnia po podium w gigancie, sięgnęła po swoje pierwsze pucharowe zwycięstwo w slalomie. Sukces uczciła wskakując w pełnym narciarskim rynsztunku do hotelowego basenu.

Drugą wygraną dołożyła w styczniu 2025 we Flachau. A wisienką na torcie stał się tytuł mistrzyni świata w slalomie. Pierwszy w tej konkurencji dla Szwajcarki od 34 lat!

Po tym sukcesie zaczęła w Szwajcarii być rozpoznawana. – Całe szczęście, że w czasie zawodów mamy kaski i gogle, to pomaga zachować anonimowość – żartowała w wywiadzie dla magazynu „L’Illustre”. – Dla mnie tytuł zmienił niewiele, ciągle jestem tą samą Camille, którą byłam.

W kadrze jej najlepszą przyjaciółką jest Melanie Meillard. Trenują razem od dzieciństwa, i – co ważne w grupie przypominającej wieżę Babel – obie mówią po francusku, jako jedyne w kobiecej kadrze.

Kłopotów zdrowotnych ciąg dalszy

Zaraz po powrocie z mistrzostw świata Rast upadła na trasie slalomu w Sestriere. Nic nie zerwała, nie złamała – ale uszkodziła mięśnie biodra. Z tą kontuzją nie uporała się do dziś. Jak opowiadała w rozmowie z gazetą „Blick” ból pojawia się i znika. – Czasem mam wrażenie, że ktoś mi to biodro przypala – tłumaczy. Według jej fizjoterapeuty ból może wracać nawet i przez dwa lata. Latem bywały dni, że Rast nie mogła w ogóle trenować. – Środków przeciwbólowych unikam, źle się po nich czuję – podkreśla.

Przez problemy z biodrem Szwajcarka zaczęła ten sezon dość słabo. Na właściwe tory wróciła w Gurgl – rok po swoim pierwszym sukcesie znów wskoczyła tu na podium. – Już jest lepiej, ale ból do końća nie zniknął – mówiła w grudniu w rozmowie z „Blickiem”.

Kolejne pojedynki Shiffrin – Rast w slalomie – 13 stycznia we Flachau i 25 stycznia w Szpindlerowym Młynie. Po nich dowiemy się, czy Amerykanka znalazła w Szwajcarce godną rywalkę – następczynię Słowaczki Petry Vlhovej, jedynej slalomistki, która pokonywała Shiffrin regularnie. A potem już igrzyska!

Nadzieja Szwajcarów na medal

Za półtora miesiąca zaczynają się igrzyska Mediolan – Cortina. Jeszcze na początku tego sezonu Szwajcarzy największe nadzieje na medal wśród kobiet wiązali z Larą Gut-Behrami, mistrzynią olimpijską w supergigancie z Pekinu. Najlepsza szwajcarska alpejka mogła powalczyć o medal także w gigancie i zjeździe. Po raz ostatni – bo jesienią 34-latka bardzo zdecydowanie oświadczyła, że to będzie jej ostatni sezon w karierze.

Gut-Behrami zdążyła tej zimy wystartować tylko w jednych zawodach. Miesiąc po trzecim miejscu w Sölden zerwała więzadło w kolanie. Jeśli zdania nie zmieni – już jej w Pucharze Świata nie zobaczymy.

Po weekendzie w Kranjskiej Gorze na następczynię Gut-Behrami i kandydatkę do olimpijskiego medalu wyrosła Camille Rast. – Jasne, kiedy jedziesz na igrzyska, to myślisz o medalach. Ale staram się nie nakręcać. To będą takie same zawody, jak inne, tak samo będę się do nich przygotowywać. Po prostu będę robić swoje – Camille Rast stara się nie pompować olimpijskiego balonika. – No dobrze, będę mieć na sobie inny strój, i wiadomo, będzie większa presja. Ale to, co mogę zrobić, to dać z siebie wszystko.

2 komentarze

  1. Piękna historia.
    Wspaniała dziewczyna.
    Pamiętam jej skok do basenu po pierwszym zwycięstwie w SL WC

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *